Siedzisz wieczorem na kanapie, przeczesujesz psa i po kilku pociągnięciach masz w ręku kłąb sierści wielkości pięści. Spokojnie. Jeśli włos schodzi równo z całego ciała, skóra pod nim jest czysta, a pies się nie drapie, to zwykłe jesienne linienie. Trwa ono zwykle 3–6 tygodni i mija samo.
Test na kanapie: trzy rzeczy do sprawdzenia
Potrzebujesz tylko szczotki i dobrego światła. Sam robię to wieczorem, kiedy pies leży rozluźniony i daje się spokojnie obejrzeć.
- Przeczesz grzbiet, boki, brzuch i uda. Przy linieniu sierść schodzi z każdego miejsca podobnie. Jeśli jedna okolica oddaje włos garściami, a reszta prawie nic, zapamiętaj to miejsce.
- Rozchyl sierść palcami i obejrzyj skórę. Zdrowa skóra jest czysta. Nie ma na niej zaczerwienienia, białych płatków łupieżu ani strupów i nie czuć od niej nieprzyjemnego zapachu. W miejscu starych włosów odrastają nowe.
- Obserwuj psa przez kilka dni. Linienie nie swędzi i nie boli. Pies, który tylko gubi sierść, nie drapie się uporczywie, nie wylizuje łap i nie ociera pyska o dywan.
Jeśli we wszystkich trzech punktach wszystko się zgadza, masz do czynienia z naturalną wymianą okrywy. Podszerstka po czesaniu może być naprawdę dużo, ale łysych placków być nie powinno.
Ile trwa jesienne linienie?
W Polsce sezon zmiany sierści przypada zwykle na okres od września do listopada, a najwięcej włosa leci we wrześniu i październiku. U jednego psa cały proces zajmuje przeważnie 3–6 tygodni. Rasy z bardzo gęstym podszerstkiem potrafią linieć nawet do 2 miesięcy.
Sygnałem do zmiany okrywy jest krótszy dzień. Pies zrzuca lżejszą, letnią sierść, a w jej miejsce wyrasta gęstszy podszerstek na zimę. Najwięcej sprzątania mają właściciele psów z podwójną okrywą: syberian husky, malamuta, owczarka niemieckiego, labradora, golden retrievera, welsh corgi czy akity. Pudel, yorkshire terrier, maltańczyk i bichon frise gubią sierść znacznie mniej, bo ich włos rośnie niemal bez przerwy. U psów szorstkowłosych martwy włos usuwa się trymowaniem, więc kłębów po kątach też jest mniej.
Pies w ciepłym mieszkaniu może linieć cały rok
Jeśli twój pies gubi sierść w styczniu, w maju i w sierpniu, nie musi to od razu oznaczać choroby. Psy, które większość czasu spędzają w ogrzewanym domu przy sztucznym świetle, często nie mają wyraźnych sezonów. Zamiast intensywnej wymiany okrywy gubią włos po trochu przez cały rok.
Test z kanapy działa tu tak samo. Liczy się nie to, ile sierści ląduje na podłodze, tylko to, jak wygląda skóra i czy pies się drapie.
Kiedy to już nie linienie
Do weterynarza warto się wybrać, gdy zauważysz choćby jeden z tych objawów:
- łyse miejsca: okrągłe, nieregularne albo symetryczne po obu stronach ciała,
- sierść matową, łamliwą lub przesuszoną,
- zaczerwienienie, krostki, pęcherzyki, strupy, guzki albo przebarwienia skóry,
- łupież widoczny na sierści,
- tłustą lub bardzo suchą skórę i nieprzyjemny zapach,
- drapanie, wylizywanie łap, pocieranie pyskiem lub wygryzanie się,
- apatię, większe pragnienie albo zmiany apetytu, które pojawiły się razem ze zmianami na skórze.
Za takimi objawami mogą stać pasożyty, na przykład pchły, nużeńce czy świerzbowce. Przyczyną bywają też infekcje bakteryjne lub grzybicze, alergie, zaburzenia hormonalne, takie jak niedoczynność tarczycy, a także błędy w żywieniu. Tego nie rozstrzygniesz w domu. Lekarz zaczyna od wywiadu i badania skóry, a w razie potrzeby zleca badania mykologiczne, bakteriologiczne i badanie krwi.
Od razu warto pokazać lekarzowi każdy problem ze skórą u szczeniaka, u suki w ciąży lub karmiącej oraz u psa, który choruje na coś innego.
Nowa karma? Efekt zobaczysz po 6–8 tygodniach
Po linieniu organizm psa musi zbudować nową okrywę. Potrzebuje do tego pełnowartościowego białka, kwasu linolowego, kwasów omega-3 z olejów rybnych, cynku, miedzi, witamin A i E oraz biotyny. Braki w misce zwykle najwcześniej widać właśnie po sierści.
Jeśli razem z weterynarzem zmieniasz psu dietę, nie oceniaj jej po tygodniu. Nowy włos rośnie około 6–8 tygodni i dopiero po tym czasie da się uczciwie powiedzieć, czy sierść jest gęstsza i mniej matowa. Sam się na tym złapałem, kiedy po kilku dniach chciałem wracać do starej karmy, bo nic się nie zmieniło.