Pies siada przy tobie w kuchni, kiedy obierasz marchew, i aż prosi o kawałek. Możesz mu go dać, tylko nie licz, że chrupanie wyczyści mu zęby, bo tego nie zrobi. Marchewka to lekka przekąska: na początek 1–2 cienkie plasterki, umyte, bez soli i masła.
Chrupie, ale zębów nie myje
Twardy kawałek marchwi trzeszczy w pysku tak przekonująco, że łatwo uwierzyć w jego moc czyszczącą. Gryzienie warzywa nie oczyszcza jednak skutecznie zębów. Marchewka nie zastąpi szczotkowania, kontroli jamy ustnej u weterynarza ani profesjonalnej higieny stomatologicznej.
Ten mit jest groźniejszy, niż się wydaje. Opiekun, który wierzy, że codzienna marchewka załatwia sprawę, odkłada szczoteczkę i przestaje zaglądać psu do pyska. Sam traktuję marchew uczciwie: to smakołyk, który pies lubi gryźć, i nic ponad to.
Nie jest też psu niezbędna. Dobrze zbilansowana karma pełnoporcjowa daje mu wszystko, czego potrzebuje. Marchewka wnosi trochę błonnika i beta-karotenu, który psi organizm potrafi zamienić w witaminę A, ale to dodatek, a nie suplement. Najlepiej sprawdza się jako niskotłuszczowa nagroda na treningu zamiast kalorycznych ciasteczek.
Ile plasterków dać na pierwszy raz?
Porcję dobierasz do wielkości psa i zaczynasz skromnie. Poniższe ilości to porcje testowe na pierwszą próbę, a nie dzienna norma:
- Mały pies: 1–2 cienkie plasterki albo mniej więcej łyżeczka startej marchwi.
- Pies średniej wielkości (mniej więcej 10–25 kg): od 3 do 5 cienkich plasterków, co daje jakieś 10–20 g.
- Pies ważący ponad 25 kg: od 5 do 8 plasterków, czyli w przybliżeniu 20–30 g.
Najczęściej zdarza się odwrotny scenariusz: ktoś wrzuca do miski kilka grubych kawałków, bo przecież to tylko warzywo. Nadmiar błonnika i naturalnych cukrów potrafi skończyć się gazami, luźnym kałem, a nawet biegunką. Po pierwszej porcji obserwuj stolec, apetyt i samopoczucie psa, a dopiero potem decyduj o kolejnej.
Małemu psu kroję cienkie plasterki albo ścieram odrobinę na tarce. Większy dostaje grubsze kawałki, ale przy pierwszym podaniu zostaję obok i patrzę, czy nie próbuje połknąć ich w całości. Cały korzeń w roli gryzaka to zły pomysł, zwłaszcza dla psa, który je nerwowo.
Surowa czy gotowana marchewka – decyduje to, jak pies gryzie
Obie wersje są w porządku. Wybór zależy od zębów i temperamentu psa, nie od twoich upodobań.
- Surowa dla psa, który gryzie spokojnie i nie łyka dużych kęsów. Musi być dokładnie umyta i pokrojona, bo duży, twardy kawałek zwiększa ryzyko zadławienia.
- Gotowana na parze lub w wodzie dla szczeniąt, seniorów, psów z ubytkami w uzębieniu i z wrażliwym przewodem pokarmowym. Jest miękka i łatwo ją pogryźć.
Ugotowanej marchwi niczym nie doprawiaj: sól, masło, olej, pieprz i przyprawy z torebki zostają w szafce. Odpada też marchew z obiadu, jeśli gotowała się w rosole, sosie czy marynacie, bo cebula, czosnek, por, sól i tłuszcz mogą psu zaszkodzić. Kiszona i konserwowa marchew z zalewy również nie trafia do miski.
Wszystkie przysmaki razem to najwyżej 10% dziennej energii
Marchewka nie jest jedynym dodatkiem w ciągu dnia. Liczy się wszystko, co pies zjada poza karmą: ciasteczka, gryzaki, smakołyki z treningu. Razem nie powinny przekraczać mniej więcej 10% energii, której pies potrzebuje przez całą dobę. Gdy pies ma za dużo kilogramów, każdy plasterek doliczasz do jego dziennych kalorii.
Uważaj szczególnie, gdy pies je karmę leczniczą, choruje na cukrzycę, ma długotrwałe kłopoty z żołądkiem lub jelitami albo właśnie restrykcyjnie chudnie. Jeśli pies jest na diecie eliminacyjnej z powodu alergii pokarmowej albo na żywieniu ustalonym przy chorobie nerek, trzustki czy jelit, marchewkę dodajesz dopiero po uzgodnieniu z lekarzem weterynarii.
Wymioty, powtarzająca się biegunka, bolesny lub mocno wzdęty brzuch albo trudności z oddychaniem po zjedzeniu marchwi to sygnał do szybkiego kontaktu z gabinetem. Gdy pies krztusi się połkniętym dużym kawałkiem, nie wciskaj mu na siłę kolejnego jedzenia i nie wywołuj wymiotów.