Za oknem leje, spacer trwał tyle co nic, a pies zaczyna podgryzać nogę od krzesła? Zamiast drugiego okrążenia w deszczu zrób mu w salonie „psie pompki”, czyli na zmianę „siad” i „waruj”. Za każdą dobrą pozycję dostaje smakołyk. Krótka seria zmęczy jego głowę bardziej niż kolejne minuty marszu.
Skąd bierze się demolka w deszczowy dzień
Pogryziony but czy rozszarpana poduszka rzadko są złośliwością. Najczęściej stoi za nimi nuda: pies ma energię, której nie miał gdzie zużyć. Jesienią dni są krótkie i mokre, więc wyjścia robią się szybkie i monotonne nawet dla nas.
Sam spacer i tak nie zaspokaja wszystkich potrzeb psa. Potrzebuje on też nauki posłuszeństwa, zabaw, łamigłówek i czegoś do gryzienia. Ian Dunbar, weterynarz i znany trener psów, twierdzi wręcz, że praca głową męczy psa fizycznie mocniej niż bieganie. Brzmi przewrotnie, ale każdy, kto widział psa śpiącego jak kamień po szukaniu smakołyków, wie, o co chodzi.
Jak zrobić psie pompki?
W założeniu ćwiczenie jest proste: pies na zmianę siada i kładzie się na komendę, a za każdą poprawną pozycję dostaje nagrodę. Musi jednak wcześniej dobrze znać obie komendy. Jeśli „waruj” wychodzi mu jeszcze nierówno, najpierw doszlifuj każdą osobno.
- Przygotuj garść drobnych przysmaków i stań przodem do psa w miejscu, gdzie nic go nie rozprasza.
- Wydaj komendę „siad” i nagródź psa, gdy tylko usiądzie.
- Od razu poproś o „waruj” i znowu nagródź.
- Wróć do „siad” i powtórz zmianę kilka razy.
- Od czasu do czasu zmień kolejność, żeby pies słuchał komendy, a nie zgadywał.
Na początku pies niemal na pewno się pogubi. Słyszy „waruj”, a siedzi, bo przed chwilą siadanie się opłacało. Nie powtarzaj komendy w kółko, tylko naprowadź go smakołykiem. Przy „waruj” poprowadź rękę z przysmakiem w dół, do podłogi, a przy „siad” nad głowę psa, lekko do tyłu. Nagradzaj wyłącznie dobrze wykonaną pozycję.
Krótko i na wesoło
Najczęstszy błąd to zbyt długa sesja. Znudzony pies zaczyna się rozglądać albo kłaść bez komendy, a nauka zamienia się w przykry obowiązek. Sam kończę serię, zanim zobaczę takie sygnały, i zawsze na udanym powtórzeniu. Zauważyłem, że wtedy przy kolejnej okazji pies przybiega, gdy tylko sięgam po woreczek ze smakołykami.
Lepiej zrobić kilka krótkich serii w ciągu dnia niż jedną długą. Cierpliwość się opłaca: z czasem pompki przestają być ćwiczeniem i stają się zabawą, na którą pies czeka.
Co dorzucić do pompek w domu?
Zabawa w chowanego. Schowaj się za drzwiami albo szafą i na początku zawołaj psa, dopóki nie zrozumie, że ma cię szukać. Gdy cię znajdzie, nagródź go. Jeśli podgląda, poproś domownika, żeby przy nim został i zasłonił mu widok. Zamiast siebie możesz też schować ulubioną zabawkę. Przy okazji wzmacniacie więź.
Mata węchowa i kula smakula. Ukryte w nich przysmaki każą psu pracować nosem i głową jednocześnie, a ty w tym czasie spokojnie zrobisz sobie herbatę.
HIIT zostaw psom w dobrej formie
Gdy przestanie padać, a pies jest wysportowany, możesz spróbować treningu interwałowego, czyli HIIT. Trwa około 10–15 minut: krótki, intensywny wysiłek przeplata się z odpoczynkiem, na przykład minuta biegania za piłką i 30 sekund spokojnego marszu. Na start przyjmij jednak 10 sekund wysiłku i 40 sekund przerwy.
Zacznij od jednej sesji tygodniowo i z czasem dojdź do trzech, ale nie więcej. Przed treningiem rozgrzej psa szybszym spacerem, a dni bez intensywnego wysiłku traktuj jako część planu, bo wtedy regenerują się mięśnie. Psu bez kondycji w zupełności wystarczą pompki i zabawy w domu.