Twój pies kuli się przy każdym strzale petardy? Zacznij teraz, w listopadzie. Puść mu nagranie wybuchów tak cicho, żeby nawet nie podniósł głowy, i podawaj w tym czasie smakołyki. Głośność podnoś bardzo powoli. Pierwsze petardy słychać już na początku grudnia, więc później może być za późno.
Dlaczego trzeba zacząć już w listopadzie?
Odwrażliwianie to nie jest sztuczka na jeden wieczór. Pies musi wiele razy usłyszeć wybuchy w sytuacji, w której nic złego się nie dzieje, a do tego dostaje coś dobrego. Dopiero wtedy huk przestaje oznaczać dla niego zagrożenie.
Sylwester nie trwa jednej nocy. Pierwsze petardy pojawiają się na początku grudnia, a ostatnie strzały słychać jeszcze w połowie stycznia. Jeśli zaczniesz trening w grudniu, prawdziwe wybuchy za oknem mogą zepsuć to, co budujesz w domu. Listopad daje kilka spokojnych tygodni na start.
Od jakiej głośności zacząć
Od takiej, przy której pies w ogóle nie reaguje. Nie da się podać jednej wartości na pokrętle, bo każdy pies znosi hałas inaczej. Punktem wyjścia jest głośność, która nie wywołuje u psa żadnego niepokoju, nawet jeśli tobie wydaje się zaskakująco cicha.
W czasie odtwarzania musi się dziać coś przyjemnego, na przykład smakołyki, zabawa szarpakiem albo ulubiona zabawka. Chodzi o to, żeby odgłos wybuchu zaczął się psu kojarzyć z nagrodą, a nie z niebezpieczeństwem.
Jak podnosić głośność do końca grudnia
- Listopad. Nagranie jest ledwo słyszalne, a pies dostaje przysmaki lub się bawi. Głośność zostaje taka sama, dopóki pies kompletnie ją ignoruje.
- Kolejne tygodnie. Podkręcasz dźwięk minimalnie, tak żeby różnicę było ledwo słychać. Jeśli pies dalej je i bawi się spokojnie, zostajesz na tym poziomie, a przy następnej sesji dodajesz odrobinę.
- Grudzień. Za oknem zaczynają się prawdziwe petardy. Nie przyspieszaj treningu, żeby zdążyć przed sylwestrem. Lepiej utrwalać poziom, który pies już spokojnie znosi, niż ryzykować krok wstecz. Na spacery zakładaj dobrze dopasowane szelki i nie spuszczaj psa ze smyczy, bo jeden niespodziewany huk wystarczy, żeby rzucił się do ucieczki.
- 31 grudnia. Nie testujesz już niczego nowego. Trening ma dać psu spokój, a nie zrobić mu egzamin w najgłośniejszą noc roku.
Zbyt szybkie podkręcanie dźwięku potrafi zadziałać odwrotnie i przestraszyć psa jeszcze bardziej. Tutaj wolniej znaczy skuteczniej.
Po czym poznać, że trzeba ściszyć?
Obserwuj psa przez całe nagranie, nie tylko na początku. Te zachowania oznaczają, że poszedłeś za daleko:
- kuli się albo przypada do ziemi,
- ucieka i chowa się w najciemniejszym kącie,
- trzęsie się, dyszy lub się ślini,
- nerwowo krąży po mieszkaniu,
- przykleja się do ciebie i szuka u ciebie pomocy.
Wtedy od razu ściszasz do poziomu, przy którym pies był spokojny, i zostajesz na nim przez kilka sesji. Jeden gorszy dzień to nie porażka, tylko znak, że tempo było za szybkie.
Kiedy iść do behawiorysty
Jeśli pies panikuje już przy najcichszym nagraniu albo przy prawdziwych wybuchach próbuje uciekać przez drzwi czy okno, masz do czynienia z silną fobią dźwiękową. Wtedy odwrażliwianie najlepiej prowadzić pod okiem doświadczonego behawiorysty, który dobierze tempo do konkretnego psa. Takiego psa warto też wcześniej pokazać lekarzowi weterynarii, bo dobranie odpowiedniej pomocy może potrwać. Nigdy nie podawaj psu leków przeznaczonych dla ludzi.
Pamiętaj też o ograniczeniu tej metody. Nagranie oddaje tylko dźwięk, a prawdziwym fajerwerkom towarzyszą jeszcze błyski i drgania. Pies, który spokojnie znosi głośne nagranie w salonie, w sylwestrową noc może zareagować mocniej, dlatego trening zmniejsza strach, ale nie zwalnia cię z ostrożności.